Upadek - Rozdział 6

Autor: nichal12340

Rozdział 6
Szli przez trzy dni, nocą stawiając na odpoczynek. Po drodze rozgromili kolejny odział żołnierzy. Ludzie byli zmęczeni i głodni, więc czwartego dnia zaryzykowali i weszli do jakieś wsi. O dziwo powitano ich i zaproszono do domów. Tego dna wyspali się i zjedli porządną kolacje i śniadanie. Gdy powiedzieli dokąd zmierzają i dlaczego dołączyło do nich nawet kilku ochotników. Nie wiedzieli jak się odwdzięczyć za wszystko, dlatego zostawili u wójta część pieniędzy zrabowanych żołnierzom. Rankiem następnego dnia wyruszyli w dalszą drogę.
Szli przez cały dzień, tuż obok traktu. Podzielili się na 2 grupy, jedna szła po prawej a druga po lewej stronie. Grupa dowodzona przez Danamira szła kilka metrów przed drugim odziałem dowodzoną przez Franka. W ten sposób „tylna” grupa strzelała kilka sekund później zwiększając szanse zabicia wszystkich wrogów w jednej salwie.
Wieczorem zauważyli nad lasem unoszący się dym. Zaraz miał się całkowicie ściemnić i wtedy nie będzie szans na odnalezienie miejsca w z którego unosiła się ciemna strużka. Całym odziałem nigdy nie doszliby na miejsce o czasie, więc puścił przodem pięciu zwiadowców. Gdy trzech ludzi wróciło i opowiedzieli że niedaleko obozuje kilku mężczyzn pomyślał że natknęli się na nieostrożny odział. Tym większe było jego zdziwienie gdy okazało się że żaden z podejrzanych osobników nie ma broni ani nic w tym rodzaju.
Doszli na miejsce długo po zmierzchu. Zastali około dziesięciu mężczyzn siedzących przy ognisku. Dwaj pozostali zwiadowcy trzymali się z daleka i nie mogli dosłyszeć o czym mówią.
Kazał otoczyć całe obozowisko i naładować broń. Potem cicho skradając się i wykorzystując wszystkie sztuczki wyuczone podczas polowań na jelenie.
— Cholera i co ja teraz powiem królowi? Że żołnierze jego braciszka oskubali nas ze wszystkiego i zabrali broń! I w dodatku nawet siniaka nie zostawili! Będziemy uchodzić za tchórzy i tyle!
Słowa te padły z ust mężczyzny starszego od innych, prawdopodobnie dowódcy. Był on wysoki oraz dobrze zbudowany. Miał krótko obstrzyżone blond włosy i zielone oczy. Twarz przecinała mu podłużna blizna biegnąca od czoła aż do brody. Ubrany był jak wszyscy inni w struj wieśniaka, ale wyglądał zdecydowanie na wojownika.
Odpowiedział my inny nieznajomy, również pewnie żołnierz. Ale ten miał całą masę blizn na twarz i na ramionach.
— E tam… przesadzasz nie będzie tek źle, w końcu mieliśmy do wyboru to albo zginąć!
Przerwał mu młody chłopak około dwudziestki.
— Zamknij się! Co ty tam wiesz, zaraz po powrocie wracasz do siebie, do swojej żony w Werblin! Zanim tam wieści dotrą całe wieki miną, pewne wojna się szybciej zakończy. Przecież to odludzie, tam tylko najodważniejsi kupce chodzą! No i oczywiście ci durni rycerze co goblinami walczą!
Teraz do rozmowy dołączył się kolejny mężczyzna siedzący obok swojego młodszego kolegi. Był do niego strzasznie podobny—pewnie brat—pomyślał.
— I tak ich nie wybiją. To plugastwo mnoży się szybciej niż łucznicy na nich strzały robią. A mieczem tego nie zadźgasz bo prędzej w krzaki ucieknie.
Danamirowi w końcu znudziło się słuchanie i postanowił wreszcie się ujawnić.
— Łapska do góry! Chyba że chcecie mieć pół metra drewna w łbie.
Rzecz jasna przesadzał i to dużo, najdłuższe bełty dochodziły do 30 centymetrów, a oni sami używali 15-cenówek. Mimo to nie przejął się tym zbytnio, ważne że odniosło zmierzony skutek.
Wszyscy rozmówcy zerwali się zaskoczeni z swoich miejsc. Na ich twarzach malował się niepokój i zaskoczenie. Wszyscy rozglądali się dokoła jak z lasu wychodzą kolejni ludzie z wymierzoną do nich bronią. Najstarszy z nich, ten który wspomniał o królu i tchórzostwie wystąpił z kręgu jaki utworzyli obok ogniska. Ten popatrzył najpierw na jego ludzi, a następnie na jego samego. Dostrzegł znaki na jego barkach i zarechotał.
— Dobry panie kapitanie! Nawet nie wiecie jak się cieszę że was widzę! No co tak patrzycie, przecie widzę jakie odznaczenia macie, z Ithan nieprawdaż?!
Danamir zawahał się ale jednak postanowił odpowiedzieć, coś sprawiała że czuł sympatie do tego człowieka. Strzelcy zdziwieni zaistniałą sytuacją nerwowa spoglądali to na siebie no na dowódcę.
— Może z Ithan, a może nie. Lepiej mówcie coście za jedni!
Najmłodszy z nich zerwał si, nim ktokolwiek innny zdołał coś powiedzieć i wyrecytował:
— 12 drużyna, 3 plutonu, 8 kampanii, 3 batalionu, 2 dywizji gwardii królewskiej!
— Brawa młody, pięknie recytujesz, naprawdę, a teraz siadaj na dupie i siedź cicho jak starsi rozmawiają!—skarcił go najstarszy.
— A ja szanowny panie jestem pułkownik Aloundir Darent z Kaadred syn Usmeandira, ale mów mi blizna.
— A ja jestem Danamir
Mówiąc to ukłonił się w dwornym geście. Gwardziści parsknęli śmiechem, nawet jego ludzie się uśmiechnęli. Dowiedział się że złapano ich 2 dni temu gdy jechali traktem na wschód. Rozbili ich pluton, ocalało dziecięciu żołnierzy z 12 drużyny, głównie dlatego że jechali na końcu. Wśród ocalałych było też 2 z 10 i jeden z 4. Wzięto ich do niewoli, rozbrojono, a potem haniebnie wypuszczono na wolność w ubraniach wieśniaków. Przekazali im miecze i zdobyczne uzbrojenie. Okazało się że oni również zmierzają do Karka-Han.
Dowiedzieli się że całą wojnę wywołał brat obecnego króla Alzjebjusz. W wieku około dwudziestu lat uciekł i zaszył się gdzieś w okolicach Eder. Zbierał tam armie, jednak zaniepokoiło to cesarza Nithal. Kazał dowódcy garnizonu Eder zaatakować obóz i zabić Alzjebiusza. Szpiedzy donieśli o tym bratu króla i ten zdołał uciec wraz z armią. Udało mu się zyskać sympatie władcy Thuzal. Tam więc zebrał liczącą około 3000 ludzi armie i postanowił zaatakować Ithan oraz torneg.
— Na pewno widziałeś na tarczach jego ludzi herb przedstawiający dwie małe wierze i jedną durzą po środku, Całość otoczona jest jeziorem. Tło stanowią czarno-czerwone paski.
Zastanowił się, jego przeciwnicy mieli herby podobne do opisywanego. Jednak zawsze wydawało mu się, że to jakieś trzy kreski, w niebieskim kółku na kolorowym tle. Ale gdyby się bliżej przyjrzeć… Tak to mogło byś to.
— Chyba masz racje
— A więc od jutra będziemy łupić te zdradzieckie kundle we 2!


Komentarze

Pozostałe artykuły

  • Wywiad z Mezoarem sar Selu

    Profil: www.margonem.pl/?task=profile&id=224420 Hacku: Witaj! Dziękuję, że zgodziłeś się na udzi...

  • Wywiad z Darazatem

    Wywiad z Darazatem lipko111: Dziękuję, że zgodziłeś się na przeprowadzenie wywiadu, jak się z tym c...

  • Wywiad z Hurinem

    Nerth: www.margonem.pl/?task=profile&id=3568959 - Kontakt kontakt@msvm.pl lub GG: 33939625 Hurin...

×

Porównaj przedmioty Usuń przedmioty

  • Topór orka
    Topór strumienia posoki* unikat *Typ: Dwuręczne
    Atak: 837-1023
    Cios krytyczny +1%
    Siła +34
    Obniża SA przeciwnika o 0.25
    Wiąże po założeniu
    Wymagany poziom: 60
    Wymagana profesja Wojownik
    Wartość: 26.6k
  • Mocny miecz krasnoludów
    Mocny miecz krasnoludów
    Mocny miecz krasnoludów* unikat *Typ: Dwuręczne
    Atak: 1210-1479
    Siła +80
    SA +27%
    Wiąże po założeniu
    Wymagany poziom: 76
    Wymagana profesja Wojownik
    Wartość: 40.3k
+ Przeciągnij tutaj przedmioty do porównania