Margonem Batalia Światła, rozdział 4

Autor: Polskijjay

Rozdział 4
Eder

— Witamy w Eder, najpodlejszym mieście, jakie kiedykolwiek istniało w Margonem! — krzyknął Szymon, kiedy tylko razem z Deroganem przekroczyli granicę miasta.
— Ciszej –- powiedział Derogan –- jeszcze usłyszą cię miejscowi.
— I co z tego? — Szymon wydawał się zdziwiony uwagą paladyna. — Przecież oni doskonale zdają sobie z tego sprawę.
— Ale możesz kogoś obudzić – powiedział Derogan. — A ponieważ tutaj funkcję straży pełnią najemniczy, to zapewne nie wyjdziemy z tego miasta bez awantury.
Szymon się roześmiał i podał Deroganowi płaszcz, który właśnie wyjął z torby.
— Po co mi to? –- spytał Derogan, przyjmując go.
— Powiedzmy, że mieszkańcy tego miasta… niezbyt lubią paladynów. Najemnicy mogą potraktować cię… niezbyt przyjemnie. Lepiej zasłoń nim swój miecz, bo niemal każdy rozpozna w nim broń paladynów.
— Racja.
Derogan założył płaszcz, starannie zasłaniając nim swoje uzbrojenie. Następnie ruszyli w stronę rynku. Na szczęście nie było na nim dużo ludzi: tylko kilku najemników i przedstawiciel Zakonu Planu Astralnego.
— Współczuję im –- powiedział Derogan, patrząc na przedstawiciela Zakonu.
— Dlaczego? — zapytał zdziwiony Szymon. — Mają w swych rękach potężną moc teleportacji, zdolną przenieść człowieka n drugi koniec Margonem. Wielu oddałoby niemal wszystko za taką moc.
— Wiem –- odpowiedział Derogan. — Ale za to muszą tak stać przez cały dzień, dopóki nie przyślą zmiennika.
Szymon się uśmiechnął.
— Chyba musimy się pożegnać –- powiedział.
— Coś mi mówi, że szybko się spotkamy.
— Mam taką nadzieję.
Nagle Derogan WYCZUŁ coś, za plecami Szymona. Odruchowo odsunął tropiciela, wyciągnął miecz i podniósł go do blokady. Uderzyło w niego stalowe ostrze. Człowiek dzierżący je był ubrany w czerwoną koszulę. Usta zasłaniała mu niebieska chusta, a w oczach dało się dostrzec zdziwienie, złość i co najważniejsze - strach. Derogan zręcznym ruchem rozbroił przeciwnika i zbliżył miecz do jego gardła. Ten wstrzymał oddech.
— Kim jesteś? –- spytał Derogan.
Tamten milczał.
— Kim jesteś i dlaczego chciałeś mnie zabić?!
Kiedy odpowiedziało mu milczenie, Derogan przysunął miecz bliżej do jego szyi.
— Derogan… — Szymon trochę się zaniepokoił.
— Powiem! — krzyknął oprych. — Wszystko ci powiem, tylko mnie puść!
Derogan zrobił to. Kiedy go puścił, podbiegli do niego najemnicy.
— Co to ma znaczyć? — spytał się jeden.
— Nazywam się Miklinios. –- powiedział zbir, nie reagując na pytanie najemników. — Jeden człowiek kazał mi cię zabić Zapłacił mi niesamowitą ilość pieniędzy, sto tysięcy sztuk złota, abym zrobił to natychmiast, kiedy przybędziesz do miasta.
Najemnicy dziwnie spojrzeli na paladyna. Kto wydawał taką sumę, aby zabić takiego człowieka?
— Jak on się nazywał? –- spytał spokojnie Derogan.
Tamten przez chwilę milczał.
— Endriu –- powiedział w końcu.
— TEN Endriu? — spytał się Szymon.
— To nieistotne –- odpowiedział Derogan. — Zaprowadzisz nas do niego.
— Dobrze.
— Wy możecie stąd iść — powiedział Derogan do najemników. Ci niechętnie odeszli, wciąż dziwnie spoglądając na Derogana, zwłaszcza na jego miecz.
Miklinios zaczął prowadzić ich przez miasto. Poszli na zachód, a następnie drogą na południe, w stronę najmarniej wyglądających domów. Przez całą drogę Szymon rozglądał się na boki, wypatrując zasadzki, natomiast Derogan obserwował każdy ruch Mikliniosa, aby nie pozwolić mu na ucieczkę. W końcu dotarli do niewielkiego drzewa, pod którym stał on.
Ubrany był w dawniej pewnie dość eleganckie, ale teraz pobrudzone i pełne dziur czerwone ubranie. Na głowie miał kapelusz, także z mnóstwem dziur. Lewą rękę miał całą w postrzępionym bandażu. Prawa noga była w gipsie. Opierał się na niewielkiej lasce.
Na widok przybyszy uśmiechnął się.
— Och, Mikliniosie. A więc nie zasłużyłeś na nagrodę.
— Nie wiem, jak to się stało — próbował desperacko tłumaczyć się Miklinios, jakby to miało jakieś znaczenie. — Zrobiłem wszystko tak, jak powinienem. Zakradłem się tak, że nie mógł mnie zobaczyć, zastosowałem klasyczny zwód ataku, nawet użyłem specjalnego ostrza. On nie miał prawa się zorientować! A jednak to zrobił. Nie rozumiem tego.
Endriu roześmiał się.
— Powinienem ci powiedzieć, że jest paladynem. Ale ten szczegół mógłby… wyzwolić w tobie emocje, przez które spartaczyłbyś robotę.
Miklinios spojrzał na Derogana z nienawiścią, dowiedziawszy się, że jest on paladynem.
— A więc to tak! — powiedział. — Święty, dumny, niszczący ludzi, którzy żyją inaczej paladyn przychodzi sobie do naszego miasta jakby nigdy nic?!
— Dosyć tego! — powiedział stanowczo Derogan. — Endriu, dlaczego go na mnie wysłałeś?
— Ach, a oto kluczowy element wszystkiego — rzekł Endriu w zamyśle.
— O czym ty mówisz? — spytał zdziwiony Derogan.
— To takie zabawne — powiedział Endriu. — Nawet nie wiesz, jak wielką mocą władasz. Jesteś tak podobny do swojego, naiwnego ojca.
— Co? — zapytał zaskoczony Derogan. — Ty znałeś mego ojca?
— Oczywiście odpowiedział szeptem Endriu. — Dzień, w którym odszedł z tego świata był piękny. Ale ty także miałeś zginąć. Ocalałeś, a mój mistrz był wielce wściekły na nas, że nie udało nam się.
— Kim jest twój mistrz? — spytał Derogan.
— Wielu na twej drodze służyło jemu. Manqerl, Mroczny Patryk, kotołak, który do ciebie strzelał.
— A więc to był kotołak? — słowa Endriu coraz bardziej zaskakiwały Derogana, lecz wzbudzały w nim także niepokój. Kto ma taką moc?
— Tak. Jesteś jedyną osobą, która stoi na przeszkodzie memu mistrzowi. W dawnych czasach byłem jego wiernym sługom. Wszystko co robiłem, robiłem dla niego. Nawet sobie nie wyobrażasz jego potęgi.
— Dlaczego ja?
— Jesteś dziedzicem Sqarudura, biegle władasz Wielkimi Słowami, masz wizję, które zawsze mówią prawdę.
— Ale co to znaczy? Kim jest Sqardur i czym są te Wielkie Słowa?
— Odpowiedzi na te pytania nie uzyskasz u mnie.
— Co z nim zrobimy? — zapytał Szymon.
— Nie możemy puścić go wolno. Zbyt dużo wie. Zaprowadzimy go do Fortu Eder. Kapitan będzie miał u nas jeszcze większy dług wdzięczności.
— Nie byłbym tego taki pewien — odezwał się głos za nimi.
Derogan błyskawicznie się odwrócił, jednocześnie dobywając miecza. Przed nim stało pięciu najemników w ciemnych ubraniach.
— Czego tutaj chcecie, ludzie pieniędzy?
— Endriu, czy twoja oferta jest wciąż aktualna?
Endriu uśmiechnął się.
— Oj tak.
Najemnicy wyjęli miecze. Derogan pobiegł w ich stronę, szykując się do zadania ciosu. Tymczasem Szymon zdołał wystrzelić dwie strzały, które wbiły się w nogę jednego z najemników, powalając go na ziemię. Pozostała czwórka przygotowała się do odparcia ataku Derogana. Byli oni wyćwiczeni lepiej, niż bandyci z północy. Wobec tego zdołali zablokować cięcie paladyna i sami cięli jednocześnie Derogan odskoczył i zaczął parować uderzenia przeciwników, starając się samemu ich dosięgnąć. Szymon wystrzelił jeszcze tylko jedną strzałę, która musnęła rękę jednego z najemników. Teraz musiał się bronić swoim sztyletem przed atakami Mikliniosa, który włączył się do walki.
Derogan starał się ze wszystkich sił. Wszedł w coś w rodzaju transu. Nagle przestał myśleć. Wszystko było wykonane bez najmniejszej myśli, czysto instynktownie. Cios, blok, zwód, pchnięcie, odskok, cięcie, odbicie, zwód, cięcie, trafienie. Najemnicy nie mieli najmniejszych szans z takim przeciwnikiem. Jeden po drugim padali, z powodu zbyt dużego wylewu krwi. Kiedy został jeszcze tylko jeden, nagle zza pleców Derogana nadleciała strzała, perfekcyjnie trafiając najemnika w ramię. Derogan odwrócił się. Szymon zdołał pokonać Mikliniosa, który leżał teraz na ziemi, trzymając się za rękę, z której obficie ciekła krew. Derogan skupił moc i uwolnił ją. Krwotok ustał, a rana się zasklepiła.
— Niezła walka — odezwał się Szymon.
— Dzięki. Ty też niczego sobie – powiedział Derogan. — Doskonale wiem, jak trudne pokonanie kogoś w walce wręcz jest dla tropiciela. Dobra robota.
Szymon uśmiechnął się. Jednak ten uśmiech szybko zniknął, gdy spojrzał za przyjaciela.
— A gdzie Endriu?
Derogan odwrócił się. W miejscu, w którym jeszcze przed chwilą stał dziwny człowiek pozostała tylko mała kartka, leżąca na ziemi.
Paladyn podszedł do niej i podniósł ją. Pisało na niej:

"Jeszcze nie nadszedł mój czas. Pan za wszelką cenę chce cię zabić. Wkrótce się spotkamy, a z tej walki nie wyjdziesz z życiem."

Derogan pokazał kartkę dla zaciekawionego Szymona. Ten szybko ją przeczytał i zapytał:
— Kim mógłby być ten cały Pan?
— Nie mam pojęcia. Lepiej czym prędzej opuśćmy to miejsce, bo jeszcze zjawią się ich przyjaciele – powiedział Derogan, wskazując na leżących na ziemi najemników.
— Racja. Im dłużej jestem w tym „mieście” tym bardziej się niepokoje. Idź. Ja wyruszę na zachód. Ale wcześniej pewnie wpadnę do Fortu Eder, aby zameldować to wszystko.
Szymon spojrzał znacząco na Mikliniosa.
— Co z nim?
— Zostaw go. Nie jest groźny.
-Dobrze.
Szymon uważnie przyjrzał się przyjacielowi.
— Coś cię trapi.
Derogan wzruszył ramionami.
— Tak dużo się wokół mnie dzieje. Trudno to wszystko pojąć. Ale nie martw się. Poradzę sobie.
Derogan i Szymon uściskali się. Następnie Derogan poszedł w stronę placu, Szymon natomiast na południe, do wyjścia z Eder.
Przedstawiciel Planu Astralnego podejrzliwie patrzył na paladyna. Może to dlatego, że pięciu najemników przed chwilą ruszyło w stronę, z której teraz właśnie wracał Derogan i jeszcze dotąd nie wrócili.
— Proszę –- powiedział Derogan, podając mu pozwolenie na teleportację.
Tamten zmarszczył brwi. Wyraźnie było widać, że mu się to nie podobało. Jednak nie miał wyboru. Kapitan z Fortu Eder posiadał wyższy stopień, niż on.
— Przygotuj się do teleportacji — powiedział posępnie.
Uniósł dłonie, które zaczęły świecić pomarańczowym blaskiem. Zewsząd zaczęła napływać fioletowa energia astralna, formując wir, w środku którego znajdował się Derogan. Energia krążyła w niesamowicie szybkim tempie. Patrząc na nią, zaczęło się dostrzegać zarysy miast. Nagle rozbłysło światło i oślepiło Derogana.


Komentarze

Pozostałe artykuły

  • Wywiad z Mezoarem sar Selu

    Profil: www.margonem.pl/?task=profile&id=224420 Hacku: Witaj! Dziękuję, że zgodziłeś się na udzi...

  • Wywiad z Darazatem

    Wywiad z Darazatem lipko111: Dziękuję, że zgodziłeś się na przeprowadzenie wywiadu, jak się z tym c...

  • Wywiad z Hurinem

    Nerth: www.margonem.pl/?task=profile&id=3568959 - Kontakt kontakt@msvm.pl lub GG: 33939625 Hurin...

×

Porównaj przedmioty Usuń przedmioty

  • Topór orka
    Topór strumienia posoki* unikat *Typ: Dwuręczne
    Atak: 837-1023
    Cios krytyczny +1%
    Siła +34
    Obniża SA przeciwnika o 0.25
    Wiąże po założeniu
    Wymagany poziom: 60
    Wymagana profesja Wojownik
    Wartość: 26.6k
  • Mocny miecz krasnoludów
    Mocny miecz krasnoludów
    Mocny miecz krasnoludów* unikat *Typ: Dwuręczne
    Atak: 1210-1479
    Siła +80
    SA +27%
    Wiąże po założeniu
    Wymagany poziom: 76
    Wymagana profesja Wojownik
    Wartość: 40.3k
+ Przeciągnij tutaj przedmioty do porównania