Upadek - Rozdział 13

Autor: nichal12340

Rozdział 13

Od ostatnich wydarzeń miną tydzień. Większość czasu Danamir spędził czyszcząc i konserwując swoją nową broń. Jego podwórko otoczone z czterech stron było zdecydowanie zbyt małe by ćwiczyć strzelanie.
W końcu postanowił pójść na spacer do lasu. Gdy wychodził z domu zaczynało świtać. Miasto powoli budziło się do życia. Kupcy zaczynali rozstawiać swe towary. Służące otwierały okna by wywietrzyć pokoje. Co jakiś czas ulicą przejeżdżał wóz obładowany towarami. Na niektórych było zboże, na innych broń.
Przy bramie stało kilku strażników kontrolujących wozy. Nikt go nie zatrzymał. Poszedł dalej w kierunku lasu.
Drzewa były w odległości pięciu kilometrów od muru. Pilnowano by las nie rozrastał się w kierunku miasta. Mogło by to pogorszyć warunki obronne czego władcy Werblin koniecznie chcieli uniknąć. Niedaleko miejsca w którym przystaną by się rozejrzeć i podziwiać krajobraz ciągnęła się droga. Usłyszał stukot kopyt i szczęk zbroi.
Przypomniał sobie dzień w którym opuścił dom. Słyszał wtedy dokładnie to samo. Tylko że wtedy leżał na wpół przytomny pod palącym się wozem.
Skrył się w krzakach by wyraźnie widzieć drogę, a jednocześnie nie zostać spostrzeżonym.
Stukot kopyt narastał. W powietrzu nad lasem było już widać kurz. Rycerze wyłonili się z pomiędzy drzew. Powoli w zwartej kolumnie jechali powoli w stronę miasta. Każdy miał jednakowe umundurowanie. Nosili pełną zbroje płytową oraz szpiczasty Chełm z niebieskim pióropuszem. Nosili niebieskie kamizelki, każdy koń okryty był błękitnym kopierzem. Jakieś cztery metry nad nimi wisiała jakby ściana światła. Gdy zbliżyli się nieco, Danamir zauważył że to tylko groty kopii. Każdy rycerz miał dwa miecze, jeden u pasa, a drugi na plecach. Do siodeł mieli też uczepioną włócznie. Większość prowadziło jednego lub dwa luzaki. Były one obładowane po brzegi workami.
Na czele pochodu jechał żołnierz z chorągwią. Przedstawiała białą róże na błękitnym tle.
Danamir od razu wiedział kto to – paladyni. Ojciec opowiadał mu o nich by w razie spotkania od razu iść w swoją stronę i nie wdawać się w pogawędki z paladynami.
Byli elitarną formacją wojowników. Nikt nie umiał lepiej robić mieczem niż oni. Byli mistrzami wszelkich rodzajów walki, oraz obsługi broni białej. Ponadto znali podstawy magii. Nie umieli co prawda władać nią tak jak czarodzieje — o których Danamir resztą nic nie wiedział, ale potrafili wyrzucić nawet kilku przeciwników w powietrze.
Sprzedawali swoje usługi jak zwykli najemnicy ale sami siebie nazywali się zakonem białej róży. Mieli siedzibę w Karka-Han. Paladyni dzielili się na: grupę – 2 żołnierzy, pododdział – dwudziestu, oddział – 40, oraz kampanie – 100. Na większe jednostki nie opłacało się dzielić ponieważ żaden król o zdrowych zmysłach nie wynajął by kampanii paladynów. Na wynajęcie dwóch paladynów w ramach osobistej ochrony mogli sobie pozwolić jedynie najbogatsi. Królowie opłacali niekiedy pododdziały by pilnowały bezpieczeństwa na bardzo ważnych uroczystościach. Oddziały i kampanie służyły podczas wojen. Niekiedy wynajmowano kampanie na jedną bitwę i później ją rozwiązać. W ten sposób niwelowano koszty.
Danamir siedział tak w krzakach i czekał aż przejadą. Naliczył trzystu.
Niemożliwe – pomyślał – trzy kampanie w jednym miejscu! Takie coś mogło zdarzyć się tylko w Werblin.
Myśląc sobie o bogactwach kryjących się w podziemiach cytadeli poszedł do lasu.
Las w Werblin był mało zachwycającym miejscem. Gdy drzewa zaczynały być zbyt wysokie ścinano je i sadzono nowe. Drewno było sprzedawane mieszkańcom i płonęło w kominkach przez zimę.
Poza tym części lasu przeznaczono na wysypiska. Wyrzucano tam w większości ludzkie nieczystości. Wielkie kupy gnoju było widać już z daleka. Jako takich śmieci było tu stosunkowo mało. Żywność zjadali najubożsi, a z popsutych urządzeń zawsze można było zrobić coś innego. Gdy są drewniane można je ewentualnie spalić, a metal odsprzedać kowalowi.
Danamir kupił wcześniej trochę drewna i stare koło by zrobić solidną tarcze. Ustawił ją na ściółce i odszedł na kilkadziesiąt metrów.
Napiął kusze i przystawił do ramienia. Przymkną jedno oko i wymierzył do tarczy. Miał pociągnąć za spust gdy zaczęło się dziać coś dziwnego. Nagle broń zaczęła niebezpiecznie trzeszczeć. Zupełnie jakby naciąg coraz bardziej rósł. By nie zerwać cięciwy Danamir wymierzył w ziemie i nacisną spust. Stało się coś niemożliwego. Danamir przez przypadek posłał strzałę w ziemie, ale na jej torze było drzewo. Normalnie powinna się albo wbić albo otrzeć o korę. Strzała natomiast odłupała większą część pnia. Drzewo niebezpiecznie zakołysało się i spadło. Danamir stał z otwartymi ustami jeszcze przez kilka sekund.
Gdy doszedł do siebie przyjrzał się kuszy. Nie zauważył nic nadzwyczajnego ale wiedział co się stało. Kusza zwiększyła swój naciąg i to co najmniej pięciokrotnie.
Danamir wsuną nogę w zaczep na końcu broni i jeszcze raz ją naciągną. Obserwował jak trzeszczy i coraz bardziej rozciąga cięciwę. Było to najlepszy tego rodzaju wyrób jaki znalazł. Zrobiony z ścięgna ognistego skorpiona. Danamir liczył sekundy. 17… 18… 19… 20… Na cienkiej nitce pojawiły się strzępy 28… 29… Kusza trzeszczała coraz bardziej i bardziej 36… 37… rozległ się trzask i cięciwa poszybowała w powietrze. Broń miała naciąg dwudziestu kilogramów. Ścięgna ognistego skorpiona wytrzymują sto.
Coś było nie tak przy takim obciążeni powinno pęknąć drewno, chyba że… miało rdzeń. Postanowił to sprawdzić gdy tylko wróci do domu. Na razie dalsze próby byłyby zbyt niebezpieczne.
Podczas powrotu myślał czy sprzedawca czasem nie oszukał go z cięciwą. Czy nie sprzedał mu pierwszego lepszego sznurka. Jednak w tym przypadku kusza nie trzeszczałby, sznur po prostu by się zerwał.
Po powrocie do domu poszedł prosto do swojego pokoju. Położył kusze na biurku. Usiadł w fotelu i zaczął przyglądać się broni.
Wiedział że musiała mieć jakiś rdzeń. Inaczej drewno złamało by się. Ale jak zobaczyć co ma w środku? Mógł tylko przekroić ramiona na pół.
Przyjrzał się zaczepom na cięciwę. Gdy ją zakładał wyglądały na zwykłe haczyki. Przyjrzał się uważnie i dostrzegł że haczyki „włożone” były w drewno jak gwoździe. Wcześniej nie zastanawiał się czemu na tej kuszy są haczyki, a w innych dziurki. Myślał że to po prostu inny rodzaj kuszy.
Postanowił wyjąć gwóźdź i to sprawdzić. Pociągną. Nic się nie stało, nie mógł wyjąć gwoździa. Danamirze, co z ciebie za idiota – pomyślał – Przecież nie wyjmiesz tego co ktoś za wszelką cenę wsadził tak by nikt tego nie wyciągną.
Poszedł po nuż do kuchni. Gospodyni patrzyła na niego podejrzliwie i w końcu dała mu to o co prosił.
Znowu mu się nie udało, ale gdy podważał haczyk część miękkiego drewna wgniotła się. Zobaczył kawałeczek metalu i kreskę wiodącą poprzecznie przez ów kawałek stali.
W gabinecie ojciec trzymał podobną rzecz. Miał wtedy też specjalną nakrętkę którą okręcając można było „założyć” na ten przedmiot.
Postanowił więc odkręcić haczyk. O dziwo ustąpił z niewielkim oporem. Gdy dziwny gwóźdź całkiem wyszedł Danamir zajrzał do dziurki po nim.
W środku znajdował się metal. Metal w kuszy – Pomyślał – Co za głupi pomysł.
Ale jednak broń napinała się lekko. Danamir doszedł do wniosku iż, to metal powodował dziwną właściwość przedmiotu.

*****
Po obiedzie zamiast do pokoju postanowił pójść dokładniej zobaczyć miasto. Wcześniej urzędnik opowiedział tylko ogólnikowo, gdzie jest posterunek, koszary i tak dalej.
Przeszedł kilka ulic mieszkalnych i trafił na główny trakt.
`Znajdowały się tu karczmy i najbogatsze sklepy, głównie krawców i szewców. Wszędzie o tej porze roiło się od nietrzeźwych ludzi oraz podejrzanych typów. Czasami te dwa rodzaje ludzi zlewały się w jedno.
Danamir zauważył skromnie odzianego mężczyznę podążającego za nim od jakiegoś czasu. Tamten miał na głowie czarny kaptur i brązową pelerynę. Mimo iż próbował zakryć nuż tkwiący w pochwie u pasa, niezbyt mu to wychodziło.
Danamir sprawdził czy miecz gładko wysuwa się z pochwy. Mimo że nigdy nie robił mieczem, musiał go nosić. Był oficerem, bez miecza nie mógł ruszyć się z domu. Zawsze uważał go za zbędną ozdobę, jednak teraz strasznie się cieszył że ma go przy sobie.
Skręcił w wąską uliczkę. Staną w cieniu i zaczekał na napastnika. Stał kilka metrów od wyjścia z głównej ulicy więc wyraźne widział twarz tamtego. Miał sporo zmarszczek, wyglądał na co najmniej pięćdziesięciolatka. Miał zielone oczy. Włosów nie miał. Staną i spojrzał dokładnie w to miejsce gdzie był Danamir. W końcu odezwał się cichym i spokojnym głosem.
— Myślałem że jak zobaczysz sztylet uciekniesz. A tu proszę, nawet nie muszę cię gonić. Właściwie to liczyłem na to że postanowisz mnie zaatakować tym swoim mieczem. Wskazał na broń wyciągniętą już przez Danamira. Miecz był cięższy niż przepuszczał. Ręce mu się trzęsły.
Tamten za to, pewnie trzymał sztylet w prawej dłoni. Danamir nie widział powodu by czekać. Wziął zamach i próbował ciąć z prawej. W mgnieniu oka jego cios został zatrzymany, a on z niewiadomych powodów znalazł się na ziemi. Poczuł but na ramieniu i puścił broń.
— Pewnie nie wiesz kim jestem, inaczej nigdy byś nie zrobił tego co zrobiłeś.
Poczuł cios w głowę i ogarnęły go ciemności. Zdawało mu się że słyszy to samo, co wtedy gdy opuścił dom i spadł z wozu. Wiedział co się dzieje. Tracił przytomność.


Komentarze

Pozostałe artykuły

  • Wywiad z Mezoarem sar Selu

    Profil: www.margonem.pl/?task=profile&id=224420 Hacku: Witaj! Dziękuję, że zgodziłeś się na udzi...

  • Wywiad z Darazatem

    Wywiad z Darazatem lipko111: Dziękuję, że zgodziłeś się na przeprowadzenie wywiadu, jak się z tym c...

  • Wywiad z Hurinem

    Nerth: www.margonem.pl/?task=profile&id=3568959 - Kontakt kontakt@msvm.pl lub GG: 33939625 Hurin...

×

Porównaj przedmioty Usuń przedmioty

  • Topór orka
    Topór strumienia posoki* unikat *Typ: Dwuręczne
    Atak: 837-1023
    Cios krytyczny +1%
    Siła +34
    Obniża SA przeciwnika o 0.25
    Wiąże po założeniu
    Wymagany poziom: 60
    Wymagana profesja Wojownik
    Wartość: 26.6k
  • Mocny miecz krasnoludów
    Mocny miecz krasnoludów
    Mocny miecz krasnoludów* unikat *Typ: Dwuręczne
    Atak: 1210-1479
    Siła +80
    SA +27%
    Wiąże po założeniu
    Wymagany poziom: 76
    Wymagana profesja Wojownik
    Wartość: 40.3k
+ Przeciągnij tutaj przedmioty do porównania